Mężczyźni rzadko kiedy lubią mielone mięso, chyba że w spaghetti, ale udało mi się wymyślić taki sposób przyrządzenia, która mężczyznę (nawet młodego) przykuwa do talerza pełnego prozaicznych, zdawałoby się, klopsików na dłuższy czas.

 Całkowity czas przygotowania ok. 50 minut, robocizna (nie licząc mielenia mięsa) jakieś 20 minut.

 Przepis na 4  porcje:

 Składniki:

  • 75-80 dkg mielonego mięsa wieprzowego z łopatki
  • 1 kajzerka, a jeśli kupujemy mięso już zmielone – odpowiednia ilość bułki tartej
  • garść pieczarek (nigdy dokładnie nie wiem ile, ale ok. 8 dużych, ze 12 mniejszych – nie przesadnie w każdym razie)
  • 1 duża cebula lub 2 małe
  • 3-4 ząbki czosnku
  • łyżka majeranku
  • szczypta roztartego rozmarynu – to absolutnie nieodzowny składnik potrawy
  • sól
  • pieprz
  • 1 jajko
  • 2-3 łyżki oleju do nasączenia mięsa
  • zimna woda - ilość zależna od potrzeb (okaże się w przyrządzaniu)
  • mąka do obtoczenia i do zagęszczenia sosu
  • olej do podsmażenia
  • wrzątek do zalania

 Przyrządzenie mięsa:

Już miałam napisać – „jak na klopsiki”, ale przecież nie każdy musi wiedzieć, jak się przyrządza mięso w tym celu.

Jeżeli mięso mielimy sami w domu, to należy zemleć dwa razy – raz samo mięso, a za drugim razem z rozmoczoną w wodzie (nie w mleku!) kajzerką.

Jeżeli kupiliśmy w sklepie mięso już zmielone, a nie mamy w domu maszynki, to najpierw rozmaczamy bułkę tartą z wodą – powinna być luźno rozmoczona - i do tego dodajemy mielone mięso.

Dodajemy łyżeczkę soli i pieprz, a następnie całość  wyrabiamy ręką tak, aby bułka i mięso stały się jedną masą.

Następnie do tej masy wlewamy ok. 2-3 łyżki oleju, dodajemy całe jajo i stopniowo zimną wodę i ponownie wyrabiamy na jednolitą masę. Dodajemy wody tak długo, jak długo po wyrobieniu masa jest nadal sprężysta (ja dodaję wodę ręką, na garście, mniej więcej 3 razy). Przestajemy dodawać wodę, gdy czujemy, że masę trzeba było wyrabiać trochę dłużej niż ostatnim razem.

Lepimy klopsy o wielkości tak mniej więcej 5x5 cm – każdy klops obtaczamy w mące i kładziemy na tacę/deskę posypaną mąką.

Wstawiamy wodę, aby się zagotowała.

Przyrządzenie bazy do duszenia

Umyte pieczarki kroimy w cienkie plasterki, siekamy cebulę niezbyt drobno, czosnek w grubą kostkę. Podsmażamy w szerokim garnku (min. 24 cm średnicy), na niewielkiej ilości oleju (takiej, by zakryła dno) na dużym ogniu, mieszając od czasu do czasu, tak długo, aż odparuje woda i pieczarki zrobią się lekko rumiane. Pieczarki solimy, całość mieszamy.

Nie zmniejszając ognia, na podsmażonej cebuli z pieczarkami i czosnkiem kładziemy klopsiki (powinno wyjść ok. 16-18 sztuk) w miarę możliwości w jednej płaszczyźnie ciasno obok siebie, a jak nie wchodzą to warstwami i natychmiast zalewamy wrzątkiem.

Jak zrobią się szare (co nastąpi niemal zaraz), uzupełniamy wodę (wrzątek) tak, aby prawie przykryła klopsiki, dodajemy do wywaru majeranek, rozmaryn, trochę pieprzu, soli (jeśli chodzi o sól, sos w tym momencie powinien mieć docelowy smak), przykrywamy, zmniejszamy ogień do minimum i dusimy pół godziny. Można dodać zamiast soli Vegetę, jeśli ktoś się nie boi glutaminianu sodu (z Vegetą są lepsze). Całość delikatnie mieszamy od czasu do czasu, nie wcześniej jednak niż po 10 minutach duszenia, inaczej klopsiki mogą się rozpaść.

Po pół godzinie duszenia do filiżanki wsypujemy pełną (z czubem) łyżkę mąki i dodajemy do tego odrobinę zimnej wody – ucieramy łyżeczką, dodając stopniowo zimnej wody tak, aby najpierw uzyskać coś w rodzaju ciasta na lane kluski, a docelowo – płynną zawiesinę bez grudek.  Zawiesinę wlewamy do sosu, intensywnie mieszając, doprowadzamy do wrzenia i … koniec pracy.

Klopsiki „po myśliwsku” doskonałe są z każdą surówką, albo z buraczkami, czy kapustą zasmażaną. Dodatki – dowolna kasza lub kluski, pyzy, kopytka.

Na jedną "męską" porcję wchodzą co najmniej 4 klopsiki, a w niektórych przypadkach nawet 5. Ja sama pożeram 3-4 sztuki na jeden posiłek, a nie należę do „żartych” :)

W miejsce pieczarek można użyć innych grzybów (podgrzybki, borowiki) z korzyścią dla potrawy :)

Smacznego :)